STRONA GŁÓWNA SEZONY « 2023/24 2025/26 »
POWRÓT

2024/25
BARAŻE O III LIGĘ

PÓŁFINAŁ
19 czerwca 2025 (czwartek) 1700

Glinik Gorlice 2-1 JKS Jarosław
Śliwa 14
Kocój 63 (s)
(1-0) Reiman 81 (k)
Glinik:
Krawczyk
Kuliga
    (70 Martuszewski)
Michnienko
Zięba
Koźma
Stasik (70 Olejnik)
Drąg
Gazda
Gogola
Szafran (79 Rząca )
Śliwa (88 Gambal)
JKS:
Guridow
Zastawnyj
Mykycej
Zając
Płoszczynskyj
    (60 Kocój 84)
Magdziak (46 Surmiak)
Oziębło
Pindak
Pakuła (60 Drapała)
Bała (46 Reiman)
Triuchan (46 Dusiło)
Sędziował:
M. Kuropatwa (Ruda Śl.)
Widzów:
1.500


fot. Michał Łabuś

JKS celował w tym roku w awans, ale poległ w półfinale baraży i w kolejnym sezonie znów zagra w IV lidze. Do pojedynku w Gorlicach przystąpił bez Andrija Jakowlewa, który naderwał mięsień, zaś dopiero w drugiej połowie na murawie pojawił się wracający po kontuzji Wojciech Reiman. Odważniej czwartkowy pojedynek rozpoczęli gospodarze, dopingowani przez nadkomplet publiczności. Jeszcze w 7. minucie do jarosławskiego zespołu uśmiechnęło się szczęście, gdy Aleksander Gazda trafił w słupek, jednak kilka chwil później miejscowi cieszyli się już z gola. Piotr Gogola prostopadłym podaniem uruchomił szybkiego Damiana Śliwę, który minął wychodzącego z bramki Maksyma Guridowa i umieścił piłkę w pustej bramce.

Zadowoleni z prowadzenia gorliczanie cofnęli się do defensywy, z czym JKS kompletnie sobie nie radził, bo choć zdecydowanie częściej od rywali operował futbolówką, brakowało dokładności i elementu zaskoczenia. Efekt był taki, że do końca pierwszej odsłony Mateusz Krawczyk nie został zmuszony do poważniejszej interwencji. Trzy roszady dokonane w przerwie przez trenera Bogdana Zająca miały to zmienić. Na placu gry pojawił się m.in. Reiman, który już kilkanaście sekund po wejściu na boisko zatrudnił Krawczyka strzałem zza szesnastki. Miejscowi nie chcieli pozostawać dłużni, a aktywny był przede wszystkim Gogola, dwukrotnie szukający możliwości pokonania Guridowa z dystansu.



O ile wejścia Reimana oraz młodego Mateusza Surmiaka dodały drużynie pozytywny asumpt, fatalnie skończyło się wprowadzenie Sebastiana Kocója, który zaliczył chyba najbardziej pechowy występ w sezonie. Zaledwie trzy minuty od pojawienia się na boisku trafił do własnej bramki, chcąc przeciąć podanie wyprowadzającego kontratak Gogoli do zamykającego akcję Śliwy. Udział w tym meczu zakończył przedwcześnie, bowiem w 84. minucie, po kolejnej szybkiej kontrze, sfaulował uciekającego mu Śliwę i arbiter zmuszony był pokazać jarosławskiemu obrońcy czerwoną kartkę.

Wielka szkoda, chwilę wcześniej bowiem przyjezdni zdobyli kontaktowego gola (rzut karny za faul Drąga na Drapale wykorzystał Reiman) i wydawało się, że mogą jeszcze powalczyć o wyrównanie. To jednak nie nastąpiło i z awansu do finału (ostatecznie przegranego) cieszył się Glinik.

Przed drużyną z Jarosławia kilkutygodniowe wakacje, po których rozpocznie ona przygotowania do kolejnych rozgrywek. W jakim zestawieniu personalnym i (co frapuje miejscowych kibiców najbardziej) czy nadal pod wodzą Bogdana Zająca - tego na razie nie wiadomo. Klubowi działacze dają sobie na razie czas na przeanalizowanie minionej kampanii. Wszelkie decyzje poznamy zapewne na początku wakacji.
Życie Podkarpackie (25.06.2025)

Pozostałe mecze:
półfinały
19 czerwca
Naprzód Jędrzejów - Lublinianka Lublin 1-0
 
finał
22 czerwca
Naprzód Jędrzejów - Glinik Gorlice 4-3 (pd)


© czarno-niebiescy.pl