fot.
Dominik Budzowski
Jarosławscy piłkarze rozpoczęli rundę wiosenną od bezbramkowego remisu
w Boguchwale. Mecz na „Izo Arenie” był
wyrównanym pojedynkiem, ale zdecydowanie bliżsi zdobycia
bramki byli w nim gospodarze. W przeciwieństwie do jarosławian,
którzy zimą zostali osłabieni po odejściu
najskuteczniejszego strzelca Sebastiana Pawlaka (został wypożyczony do
Wisłoki Dębica) oraz Kamila Bały (przeniósł się do
Wólczanki), mieli kim straszyć w ataku.
Goście mieli za to w
bramce Tomasza Siryka, który, licząc jeszcze poprzednią
rundę, zanotował trzecie czyste konto z rzędu. Swoimi umiejętnościami
wykazał się już w 3. minucie, gdy piłka nieco przypadkowo wylądowała
pod nogami Kacpra Rączki. Napastnik Izolatora próbował
przelobować wysuniętego bramkarza JKS, lecz Siryk czubkami
palców sparował futbolówkę na poprzeczkę.
Skuteczną interwencję jarosławski bramkarz zaliczył również
w 18. minucie, broniąc uderzenie Dawida Stypy z rzutu wolnego. Goście
także próbowali inicjować akcje ofensywne, lecz wszystkie
ich zapędy kończyły się jeszcze przed szesnastką gospodarzy.
Drugą połowę jarosławianie rozpoczęli od odważnych ataków,
ale wciąż brakowało im siły rażenia. W 60. minucie mieli za to
szczęście pod własną bramką, gdy po indywidualnej akcji K. Rączki
minimalnie z 12 metrów przestrzelił Stypa. 4 minuty
później Izolator miał najlepszą okazję do objęcia
prowadzenia. W polu karnym faulowany przez Macieja Saramaka był Mikołaj
Wania, a podyktowany za to przewinienie rzut karny egzekwował Michał
Bogacz. Tomasz Siryk wyczuł jednak intencje kapitana
„Izolacji” i obronił jedenastkę.
Ta sytuacja
pobudziła miejscowych, którzy ruszyli do bardziej
zdecydowanych ataków, lecz do ostatniego gwizdka nie zdołali
zmusić bramkarza JKS do kapitulacji. Dobrą okazję miał chociażby Wania,
który po podaniu K. Rączki nie trafił czysto w piłkę na
szóstym metrze.
Życie
Podkarpackie (11.03.2020)