
W sobotę wybrałem się na stadion
rzeszowskiego Waltera, by przekonać
się o poziomie drużyn A-klasy. Sposobność była dobra, gdyż w dniu tym
rezerwa II-ligowego Waltera grała u siebie z aktualnym przodownikiem
klasy A grupy północnej jarosławskim JKS - najpoważniejszym
kandydatem do III ligi.
O ważności tego spotkania świadczy już fakt, że
do rzeszowa przyjechała spora grupa sympatyków drużyny
jarosławskiej. Mało tego, przyjechała również pokaźna liczba
kibiców Unii Sarzyna, najgroźniejszego rywala JKS. Nic więc
dziwnego, że sympatycy Unii mocno dopingowali walterowców,
pragnąc, by ci pokonali jedenastkę jarosławską. Doping nie
pomógł, gdyż zwycięsko z tego twardego i bezwzględnego
pojedynku wyszli goście i w dalszym ciągu prowadzą w tabeli.
Cóż można ciekawszego powiedzieć o zawodnikach leadera.
Grają nadzwyczaj twardo, ostro wkraczają w akcje, okresami naprawdę
bezwzględnie. Przewyższali Waltera przede wszystkim szybkością i
kondycją. Gorzej było z pomysłowością w przeprowadzaniu i budowaniu
akcji ofensywnych. W napadzie "weteran" Drewnik starał się raz po raz
wprowadzić jakiś ład, lecz nie znalazł zrozumienia u swoich
współpartnerów. Między pomocą a atakiem zbyt
często powstawała pokaźna luka, co wykorzystywali gospodarze, zaś w
obronie najsilniejszym punktem był stoper Ożyło w porę wkraczający w
akcje. Jego kolega na prawej stronie był bardzo słabiutki.
W sumie JKS
musi popracować przede wszystkim nad techniką, a zwłaszcza taktyką gry.
To były poważne mankamenty w tym zespole. Bo gdyby JKS zdobył się na
kilka bardziej składnych i przemyślanych akcji, mógł pokusić
się o znacznie wyższe zwycięstwo. W przekroju meczu Walter miał więcej
z gry, lecz w ataku nie było, tak jak i w piewszej drużynie,
zdecydowanego strzelca.
P.S. Sędzia pan Hull z Gorlic niestety nie ma jakoś szczęścia do
Rzeszowa. I tym razem zmuszeni jesteśmy wystawić mu słabą cenzurkę,
przede wszystkim za podyktowanie karnego, po drugie za pięciokrotne
rzuty sędziowskie, kiedy to przecież śmiało mógł zarządzić
rzuty wolne.
Nowiny
Rzeszowskie (28.09.1959)