![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
1954 - II runda III LIGA (grupa VII: lubelsko-rzeszowska) ![]()
W meczu o mistrzostwo III ligi
rzeszowska Stal pokonała w niedzielę w
Rzeszowie po słabej grze jeszcze słabszego przeciwnika - jarosławską
Spójnię 5:0 (2:0). Bramki dla zwycięzców zdobyli:
Kura 4
i Ludwig 1. Sędziował ob. Wielgusiak z Lublina.Pierwszy występ jarosławskiej Spójni w rewanżowych spotkaniach przyniósł jej wysoką porażkę, mimo że Stal Rzeszów zagrała słabo. Jarosławianie, którzy w linii ataku wystawili dwóch juniorów - Bestera i Kołodzieja, grali do przerwy ambitnie i potrafili paraliżować niezbyt groźne zagrania napastników Stali, nie dopuszczając do utraty większej ilości bramek. W momentach, kiedy następowało oblężenie bramki Waloska, atak jarosławski próbował wypadami sforsować daleko wysuniętą do przodu defensywę gospodarzy. Gdyby nie trema, z jaką grali młodzi debiutanci Bester i Kołodziej, jarosławianie byliby uzyskali z tych wypadów bramkę. A ponieważ po przeciwnej stronie napastnicy Stali zaprzepaszczali najdogodniejsze pozycje, zwlekali ze strzałem dopóki nie stracili piłki na rzecz obrony lub bramkarza gości oraz rozgrywali systemem "stu podań", więc nic dziwnego, że bramki nie padały. Dopiero w 32. minucie Kościółek, który był najwartościowszym graczem w ataku Stali, zdecydował się na strzał i wystarczyło tylko, by Kura zmienił jej kierunek. Stal prowadziła 1:0. Druga bramka padła w podobny sposób. Pieczonka oddał centrę do środka, tam główką strzelił Anioła w poprzeczkę i znowu wystarczyło, by Ludwig dopełnił formalności. Po przerwie Stal panuje już całkowicie na boisku, gdyż wyczerpane walką tyły gości nie potrafiły bronić się tak, jak do przerwy. Tym bardziej, że atak w momentach oblężenia nie wspomagał swojej defensywy. Ale mimo że goście bronili się resztkami sił, metalowcy, poza Kurą, nie umieli wykorzystać wielu okazji do zdobycia bramek. W 58. minucie Pieczonka zderza się głową w pojedynku o górną piłkę ze Streitem i opuszcza boisko. W jego miejsce wchodzi Skiba M., zajmując pozycję lewoskrzydłowego, a Anioła prawoskrzydłowego. Nowiny
Rzeszowskie (26.07.1954)
Runda rewanżowa w mistrzostwach III
ligi i klasy A jest w pełnym toku,
na pełnych obrotach. Lecz niestety nasi piłkarze grają nadal na
wstecznym biegu. Z boisk piłkarskich wieje ciągle nudą i taką nudą, że
jest poważna obawa, czy jak tak dalej będzie, nasze mecze nie będą się
odbywały przy pustych trybunach.No bo weźmy dla przykładu jarosławską Spójnię, którą widzieliśmy w niedzielę w Rzeszowie w meczu ze Stalą. W tym zespole wystąpiło kilku nowych, młodych zawodników, od których wymagać można nie tylko kondycji, ale szybkości oraz pewnej dozy zaradności. A tymczasem grała tylko trójka starych "repów", a to Turczynowski, Gajewski i Streit. Pozostali zawodnicy całkiem śmiało mogli siedzieć za bramką, zamiast stać na murawie. Wynik nie byłby inny. A Stal wygrała w wysokim stosunku, ale mogli to zrobić w jeszcze większym stosunku bez zbytniego wysiłku, mając po drugiej stronie linii środkowej nieporadnego, a w dodatku słabego i to bardzo mizernego przeciwnika. Ale atak zastosował w wprost idealnych pozycjach taką koronkową robotę, przeszkadzając piłce wejść do bramki, która aż się o to prosiła. Do bramkarza Waloska ze Spójni mamy pretensje za skłonności do efekciarstwa przy wyłapywaniu piłek. Gdyby napastnicy Stali byli sprytniejsi, z takich właśnie powodów mogliby zdobyć drugą taką porcję 5 bramek. Nowiny
Rzeszowskie (28.07.1954)
Pozostałe mecze:
![]()
Stawka tego meczu wskazywała na
zaciętą walkę i nic też dziwnego, że
tak gospodarze, jak i goście postawili wszystko na jedną kartę, grając
ostro i twardo przez całe 90 minut. Zwłaszcza drużyna Spójni
nie przebierała w środkach, aby tylko rozstrzygnąć spotkanie na swoją
korzyść. Do przerwy inicjatywę przejmują gospodarze, którzy
wobec nerwowej gry Ogniwa raz po raz goszczą pod ich bramką. Ogniwo
ogranicza się tylko do wypadów, z których jeden
omal nie przynosi bramki, kiedy strzał Sołtysa odbija się od słupka.Po zmianie stron goście mają idealną szansę zdobycia bramki, ale Wisz z kilku metrów strzela prosto Waloskowi w ręce. Kontratak Spójni przynosi im rzut wolny, który zadecydował o losach meczu. Silny i celny strzał Streita wylądował w bramce Biedy. Po utracie bramki goście znów przechodzą do ataku, ale defensywa Spójni paraliżuje ich akcje. Kiedy ataki Ogniwa nie przyniosły rezultatów, inicjatywę przejęli gospodarze, którzy mieli wspaniałe okazje do podwyższenia wyniku, lecz tutaj na przeszkodzie stanął bardzo dobrze broniący w tym dniu Bieda. Nowiny
Rzeszowskie (02.08.1954)
Jarosławska Spójnia
zanotowała na swym koncie po stronie
przychodów dwa i to niezmiernie cenne punkty,
które wydaje się oddaliły widmo spadku. Rzeszowskie Ogniwo
straciło duże szanse, chociaż iskierka nadziei jeszcze jest, ale pod
warunkiem, że piłkarze będą bardziej bojowi i pilni w treningach.Nowiny
Rzeszowskie (03.08.1954)
Pozostałe mecze:
![]()
I w Jarosławiu doszło do
niespodzianki. Wynik remisowy uzyskany przez
miejscową Spójnię uważać należy za bardzo cenny. Po
rozpoczęciu gry Spójnia rozpoczyna z miejsca atakować, lecz
zagrania te są likwidowane przez defensywę Gwardii. Z kolei notujemy
ładne ataki Gwardii, a doskonale wystawiony Robotycki pudłuje. Z
upływem minut gra się wyrównuje, a na boisku widzimy
obustronne zmienne akcje. W ósmej minucie notujemy dokładne
zagrania napadu gości, zakończone silnym strzałem Kowalskiego,
który z trudem broni bramkarz Michno.Przez następne minuty zaznacza się lekka przewaga Spójni, a w 20. minucie Turczynowski miał idealną pozycję do uzyskania bramki, lecz wybiegający Rejewski likwiduje ten przebój. Gwardia rewanżuje się atakiem. Piłkę strzeloną w ostatniej chwili wybija z linii bramkowej Streit. Kontratak Spójni przynosi wypad prawą stroną, a Turczynowski będący sam na sam z bramkarzem strzela mu w ręce. W drugiej minucie po przerwie doskonałą pozycję nie wykorzystał Piwczyk. Gra toczy się ospale. Dopiero w 6. minucie zasypiającą publiczność zbudził strzał oddany z 25 m przez Słobodziana, obroniony z trudem przez Rejewskiego na róg. Kontratak Gwardii przynosi nową okazję, ale Kowalski strzela niecelnie. W tym okresie Gwardia stosuje grę górą i środkiem, a dobrze usposobiony Gajewski likwiduje wszelkie akcje gości. Powoli zaczyna się lekka przewaga Gwardii, ale na bramkę musieliśmy czekać aż do 20. minuty po przerwie, kiedy Surmiak otrzymuje piłkę i pewnie lokuje ją w siatce. W 25. minucie Gwardia zmienia Kowalskiego na Głuchowskiego, który jak się później okazało nie wniósł nic nowego do gry. W 8 minut później zawinia rękę na polu karnym Pałka, a podyktowaną jedenastkę pewnie wykrzystuje Streit. Od tego momentu Spójnia gra na utrzymanie wyniku i jedynie sporadycznymi atakami zagraża bramce Gwardii. Gwardia przyspiesza tempo, ale napastnicy rażą indolencją strzałową. Nowiny
Rzeszowskie (06.08.1954)
Pozostałe mecze:
![]()
W niedzielnym meczu rozegranym w
Przemyślu miejscowi Budowlani łatwo
rozprawili się z jarosławską Spójnią, której
bramkarz Walosek uchronił swą drużynę od jeszcze większej porażki.
Początkowe minuty toczą się przy lekkiej przewadze gospodarzy,
którzy z upływem czasu spychają Spójnię do
defensywy.Pierwsza bramka pada ze strzału Wizerkaniuka i to z dalekiej odległości. W kilka minut później Wydra podwyższył na 2:0. Po zmianie stron gospodarze są dalej przy głosie i raz po raz zagrażają bramce Waloska, lecz dopiero w 30. minucie drugiej połowy Kuropiej podwyższa na 3:0, a w 5 minut później Droń ustala wynik dnia. Nowiny
Rzeszowskie (16.08.1954)
Pozostałe mecze:
![]()
W rozegranym w dniu wczorajszym meczu
o mistrzostwo III ligi Ogniwo
Lublin pokonało jarosławską Spójnię. Grę rozpoczyna Ogniwo,
ostro ruszając na bramkę gości. Ataki gospodarzy kończą się jednak na
polu bramkowym bez efektu. Przez cały czas pierwszej połowy gry Ogniwo
posiada przewagę, lecz nie potrafiło jej wykorzystać cyfrowo. Najwięcej
okazji do uzyskania bramki miał skrzydłowy Żołnierowicz.W drugiej połowie gry Ogniwo w dalszym ciągu utrzymuje przewagę, lecz dopiero po ładnej akcji ataku na 10 minut przed zakończeniem spotkania skutecznie strzela Wieczerzak, uzyskując bramkę i jak się później okazało jedyną i to decydującą o wyniku spotkania. Pomimo przewagi Ogniwa, Spójnia miała kilka okazji do strzelenia bramki, lecz zawiódł atak. Należy dodać, że Spójnia wystąpiła w osłabionym składzie bez Słobodziana, Cząstki i Frankowa. W Spójni wyróżnili się bramkarz Walosek oraz trio obronne: Streit, Gajewski, Melnarowicz, w Ogniwie: Wieczerzak, Cieśliński i Żurawski. Spotkanie prowadził ob. Adam Bereś z Rzeszowa. Nowiny
Rzeszowskie (23.08.1954)
Pozostałe mecze:
![]()
W niedzielnym spotkaniu o mistrzostwo
III ligi jarosławska
Spójnia odniosła niespodziewane i ciężko wywalczone
zwycięstwo
nad groźnym przeciwnikiem Stalą ze Stalowej Woli. W dużej mierze do
zwycięstwa przyczynił się bramkarz Walosek oraz trio obronne,
które paraliżowało groźne akcje stalowowolskiego napadu.Po ostatnich wysokich zwycięstwach Stali liczono się ogólnie i tym razem z jej sukcesem, mimo że mecz był w Jarosławiu. Stal rozpoczęła z wiatrem, lecz nie potrafiła wykorzystać tego atutu. Pierwsza połowa meczu stała pod znakiem gry równorzędnej. Napastnicy obu drużyn nie umieli wykorzystać nadarzających się okazji do strzelenia bramki. Po zmianie stron grająca z wiatrem Spójnia zyskuje lekką przewagę, zaczyna coraz częściej zagrażać bramce Stali. Dłużni nie pozostają napastnicy Stali, ale wszelkie akcje są paraliżowane przez trio obronne Spójni lub stają się łupem dobrze broniącego Waloska. Jedyna bramka zdobyta w tym meczu została strzelona przez Streita z rzutu wolnego. Zdawało się, że utrata bramki zdopinguje zespół Stali, lecz to nie nastąpiło. Od tego momentu kwintet ofensorów gości gra anemicznie i nie potrafił zdobyć się na skuteczną akcję. W końcowych minutach meczu Patkolo miał idealną pozycję. Będąc sam na sam z bramkarzem fatalnie spudłował. Nowiny
Rzeszowskie (30.08.1954)
Pozostałe mecze:
![]()
Rozegrany w Jaśle mecz piłkarski o
mistrzostwo ligi międzyokręgowej
przyniósł wysokie i w pełni zasłużone zwycięstwo drużynie
krośnieńskiego Włókniarza. Bramki zdobyli Bomba i Drapiewski
po
2 oraz Skowronek i Samisz po 1. Sędziował dobrze Biernacik z Krakowa.Jedenastka krośnieńskiego Włókniarza górowała nad ambitnym zespołem jarosławskiej Spójni przede wszystkim techniką oraz lepszym opanowaniem piłki. Przez całe 90 minut krośnianie mają zdecydowaną przewagę, którą potrafili odzwierciedlić cyfrowo. Pierwsza połowa to bezwzględna przewaga Włókniarza, nic więc dziwnego, że w tej fazie meczu zdobyli aż 4 bramki. W drugiej połowie, gdy w parę minut po rozpoczęciu meczu krośnianie zdobyli piątą bramkę, tempo gry opadło. Włókniarz mając zapewnione zwycięstwo, pokazał ładną, zespołową grę. Po przerwie jarosławianie ograniczyli się do nielicznych wypadów, ale te były z miejsca paraliżowane przez trio obronne krośnian. Nowiny
Rzeszowskie (06.09.1954)
Pozostałe mecze:
![]()
W niedzielnym spotkaniu o mistrzostwo
III ligi Spójnia
Jarosław
zremisowała z Kolejarzem Przemyśl. Pierwsza połowa meczu
wróżyła
sukces gospodarzom, a wszystko wskazywało na niepowodzenie Kolejarza,
któremu w pierwszej połowie połowie gry nic się nie kleiło.Do przerwy więcej z gry ma Spójnia. Jedyną bramkę dla Spójni zdobył Słobodzian po długim solowym rajdzie, oddając strzał z 30 metrów, którym zaskoczył bramkarza. Po przerwie obraz gry zmienił się radykalnie, a Kolejarz, zdopingowany przez sympatyków przybyłych z Przemyśla, rusza do generalnego ataku i raz po raz zagraża bramce gospodarzy. Efektem tej ambitnej i ofiarnej gry była bramka strzelona przez Lewandowskiego. Nowiny
Rzeszowskie (20.09.1954)
Pozostałe mecze:
Eliminacje do II ligi - grupa II
|