![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
1947 MECZE TOWARZYSKIE ![]()
![]() Korzystając z
niedzieli wolnej od rozgrywek mistrzowskich o wejście do ekstraklasy
państwowej, rozegrał mistrz okręgu przemyskiego JKS (Jarosław) zawody
towarzyskie z jarosławskim kolejowym KS Ruchem, który
przeciwstawił się mistrzowi bardzo energicznie i wykazał ogromną
ambicję. JKS nie wysilał się zbytnio na strzelanie bramek, korzystając
z zawodów jako treningu przed dalszymi ciężkimi meczami o
wejście do ligi.Trybuna Robotnicza ![]()
Z okazji Święta
Odrodzenia Polski odbył się propagandowy mecz piłkarski w Jarosławiu,
na stadionie JKS-u przy ulicy Bandurskiego, w którym udział
wzięły: drużyna mistrza okręgu przemyskiego JKS-u i robotnicza drużyna
jarosławska Rzem. KS. Zawody, do których JKS wystąpił z
pięcioma zawodnikami swej pierwszej drużyny (bramkarzem Bartoszkiem,
pomocnikami Wąsaczem i Brygiderem, ze Streitem i Domino w ataku) oraz
sześcioma rezerwowymi, a Rzem. KS wystawił swą pierwszą drużynę bez
Tyszarskiego, zakończyły się wynikiem remisowym 1:1 (0:0).Gra równorzędna, była nieciekawa z powodu zbyt drobiazgowego sędziowania i ustawicznego przerywania gry z najbardziej błahych przyczyn przez sędziego Kuszyńskiego. W następstwie tego nie można było sobie w ogóle wyrobić zdania o formie obecnej obu drużyn, ponieważ każdą niemal akcję przerywał... gwizdek. Jarosław nie ma szczęścia do sędziów i może pozazdrościć sędziów np. Rzeszowowi, który posiada tak doskonałego sędziego, jak prezes Rz.OZPN Strzelecki. Pierwsza połowa upłynęła bezbramkowo. W drugiej pierwszą bramkę strzelił dla Rzem. KS-u jego środkowy ataku Dąbrowski. Zrewanżował mu się "król strzelców" JKS-u Streit bramką wyrównującą. Publiczności z powodu deszczu mało. Z JKS-u najlepsi Streit, Brygider i Bartoszek, z Rzem. KS-u Dąbrowski i obrońca Poczekajło i Kałużny. Dobrze zaprezentował się rezerwowy obrońca JKS-u Cichy i drugi rezerwowy obrońca Streit II. Trybuna Robotnicza ![]()
![]() Mistrz okręgu
przemyskiego JKS (Jarosław) rozegrał na swoim stadionie zawody
towarzyskie z drużyną piłkarską WMKS z Katowic, będącą obecnie
kandydatem do klasy państwowej. JKS, mając za sobą ciężki, wygrany mecz
w Kielcach, wystąpił z rezerwowymi: Bartoszkiem w bramce, Brygiderem i
Idzikowskim w pomocy, Faldą, Makłakiem w ataku i Dominem na skrzydle.Nie grali Melnarowicz I, Wąsacz, doskonały skrzydłowy Turczynowski, a Bilik i Sztyk zasilili drużynę dopiero po przerwie, wstępując w miejsce bardzo słabo grających Domina i Idzikowskiego. Ten ostatni wprost statystował. Najlepiej grali Streit, Falda, Brygider i bramkarz Bartoszek. Atak przestrzelił lub zmarnował kilkanaście "murowanych" pozycyj strzałowych. Pierwszą bramkę dla JKS-u strzelił rezerwowy Falda z solowego przeboju, drugą Streit. Trzeciej, strzelonej przez Bilika, sędzia Rzęsa nie uznał. Czwarta i piąta należała się z niepodyktowanych karnych (za rozbicie Streita na polu karnym i chwytanie za nogi Faldy). Te błędy wywołały burzę okrzyków ze strony publiczności, gdyż wynik nie odpowiadał grze, nie licząc masy "poprzeczek" i słupków. Goście zrewanżowali się dwiema bramkami, strzelonymi przy samym końcu gry, ustalając remisowy wynik 2:2. Stosunek rogów 6:1 dla JKS-u. Goście grali bardzo dobrze w polu, brakło im jednak dyspozycji strzałowej. Trybuna Robotnicza Właściwy wynik
meczu, rozegranego w Jarosławiu na stadionie JKS-u, opiewa 5:2 na
korzyść piłkarzy jarosławskich, a zawody te są jaskrawym przykładem, do
czego może doprowadzić szereg - nazwijmy to oględnie - omyłek sędziego,
w którego ręku leży w takim wypadku całkowicie wynik.Na wynik nieoficjalny 5:2 składają się: dwie bramki strzelone przez JKS i uznane, trzecia prawidłowo strzelona przez Bilika i nieuznana, czwarta - to nieprzerwanie gry i niepodyktowanie karnego za rozbicie Streita (cios w głowę) pod bramką WMKS-u i wyniesienie uderzonego w stanie oszołomienia z boiska), a piąta to niepodyktowanie karnego za trzykrotne uchwycenie Faldy za nogi na polu karnym przez bramkarza WMKS-u i spowodowanie jego upadku w czasie przeboju z piłką wprost na bramkę i uniemożliwienie w ten sposób strzału do pustej bramki. Jest to już drugi wypadek podobny, gdyż analogicznie po podobnym sędziowaniu na towarzyskim meczu Rzem. KS - Polonia musieliśmy kategorycznie prostować wynik z 2:2 na 4:1, aż tyle było jaskrawych przeoczeń. Przypuszczać należy, że podobne fakty więcej nie zdarzą się i że będzie to ostatni występ, ze względu na ogromną trudność uspokojenia wzburzonej po takich wypadkach do ostatnich granic publiczności, czego dla dobra sportu należy unikać. Przebieg tego towarzyskiego spotkania dwóch mistrzów okręgowych świadczy o tym, że JKS uważał mecz za eksperymentalny, ponieważ wystąpił w pierwszej połowie w składzie: Bartoszek, Melnarowicz II, Cebulak, Brygider, Idzikowski, Kanikuła, Falda, Streit, Misiak, Olejowski, Domino, a więc z sześcioma rezerwowymi. Dopiero w drugiej połowie wymieniono beznadziejnie grającego Idzikowskiego na również rezerwowego Sztyka, a w miejsce statystującego na boisku Domina wszedł Bilik. Przy końcu gry trener zmienił bramkarza i w miejsce doskonale grającego Bartoszka wstawił po raz pierwszy od czasu kontuzji Melnarowicza I i wtedy padły dwie bramki, wyrównujące wynik. Wobec tych widocznych eksperymentów treningowych trudno mówić o miarodajnym dla oceny drużyn wyniku, a do tego dodać należy fatalnego pecha JKS-u w strzałach, któremu zawdzięczają goście śląscy (obok błędów sędziego) remis. Najmniej około dziesięć "bomb" odbiło się od słupków i poprzeczki WMKS-u. Doskonale grający lewoskrzydłowy Falda nie był prawie wcale zasilany w piłki. Słabo również wypadł Olejowski. Świetny skrzydłowy Turczynowski nie grał z powodu kontuzji odniesionej w Kielcach. Streit grał ostrożnie, rezerwując siły na decydujące mecze "ligowe". Misiak grał ofiarnie, Bilik szedł doskonale na bramkę. Najsłabiej grał Idzikowski, gubiąc piłki i fatalnie kiksując. Kanikuła walczył ofiarnie o każdą piłkę, nie zawsze jednak z powodzeniem. Najlepszy w pomocy był Brygider. Obrońca Melnarowicz II w dobrej formie. Rozbijał 80% akcyj ataku WMKS-u. Kilkanaście ostrych strzałów obronił świetnie bramkarz Bartoszek. WMKS dobry w polu, nie ma jednak strzelców. Bramki dla JKS-u strzelili Falda i Streit. Najlepszym miernikiem przebiegu gry jest stosunek kornerów 6:1 na korzyść JKS-u. Sędziował ob. Rzęsa z Jarosławia. Najbliższe interesujące spotkanie na stadionie JKS-u w Jarosławiu z mistrzem okręgu kieleckiego Partyzantem (rewanż) i powtórny mecz z mistrzem okręgu krakowskiego Tarnovią o wejście do ekstraklasy. wycinek prasowy Mistrz okręgu
przemyskiego JKS (Jarosław) rozegrał na swym stadionie w Jarosławiu
zawody towarzyskie z WMKS z Katowic, jednym z kandydatów do
klasy państwowej. JKS wystąpił z sześcioma rezerwowymi, z
których dobrze grali jedynie Brygider i Falda, natomiast
zawiódł zupełnie Idzikowski; statystował również
Domino (na skrzydle), toteż wymieniono ich po przerwie na Sztyka i
Bilika. Prócz Faldy i Brygidera grali dobrze bramkarz
Bartoszek, Streit i Bilik. Atak zmarnował lub przestrzelił kilkanaście
"murowanych" pozycyj. Pierwszą bramkę strzelił z przeboju Falda, drugą
Streit, trzecią (nieuznaną przez sędziego) Bilik.Start (04.08.1947) ![]()
![]() W Jarosławiu odbyły
się piłkarskie zawody towarzyskie między reprezentacyjną drużyną
Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych (Kraków) a kombinowaną
drużyną mistrza okręgu przemyskiego JKS-u (Jarosław), zakończone
sukcesem DOKP wyrażonym w stosunku 4:2 (2:0). Drużyna kolejowa złożona
była z zawodników ZZK Olsza (Kraków) i Kolejowych
Klubów Sportowych Ruchu (Rzeszów), Żurawianki
(Przemyśl), Czarnych (Przeworsk) i Ruchu (Jarosław) i wystąpiła w
składzie: bramkarz: Rychlicki; obrona: Dzikiewicz, Groch; pomoc:
Łański, Machlowski, Chłopicki; atak: Wańczycki, Wodnicki, Tyszarski
(Kanikuła), Kościółek, Wereszczak.JKS kombinowany wystąpił w składzie Melnarowicz I na bramce, obrona: Cebulak, Cichy (Melnarowicz II); pomoc: Brygider, Melnarowicz II (Kotlarz), Kyć; atak: Bilik, Misiak, Domino, Streit, Falda. Brakło zatem bramkarza Bartoszka, Kanikuły, Idzikowskiego, Sztyka, Wąsacza, Turczynowskiego i Olejowskiego. Winę porażki JKS-u, który mimo to mógł zawody wygrać, ponosi i tym razem słaba dyspozycja strzałowa ataku i zły start do piłki, skutkiem czego - podobnie jak na meczu z Partyzantem kieleckim - przeciwnik przeważnie wygrywał pojedynki o piłkę, a również szwankowała gra kombinacyjna. Pozostała nadzieja na przeboje "asów", ale te zawiodły, gdyż Streit przeważnie strzelał z doskonałych pozycji niecelnie albo w ręce bramkarzowi kolejarzy. Zupełnie nieproduktywnie grali Domino i Misiak, a niezwykle słabą formę wykazał Bilik, Falda mało miał okazji do wykazania swych walorów. Melnarowicz II wypełnił świetnie lukę na środku pomocy, a najlepszym zawodnikiem drużyny okazał się ofiarny i świetny technicznie Brygider na prawej pomocy. Słabo grał rezerwowy Kyć. W obronie rezerwowy Cichy pracował prawidłowo, również dobrze grał zarówno w obronie, jak i w pomocy, Kotlarz. Zawiódł zupełnie bramkarz, który zawinił najmniej dwie bramki. Podporą DOKP był niezawodny bramkarz Rychlicki z KKS Czarnych z Przeworska, który nie tylko obronił karnego, ale również szereg strzałów, wykazując ofiarność i dobrą orientację. Dawny zawodnik JKS-u Tyszarski wystąpił na środku ataku, który podobał się na ogół, kombinując nieźle i stwarzając niebezpieczne sytuacje pod bramką JKS-u. Obrona twarda. Na ogół jednak drużyna kolejowa grała zbyt ostro. Przebieg gry: Już w pierwszych minutach padają dwie bramki dla DOKP ze strzałów Wańczyckiego i Kanikuły. Za sfaulowanie Streita dyktuje sędzia rzut wolny, po którym Streit chybia. Niecelnie strzela również Bilik, Falda strzela, lecz Rychlicki broni przytomnie. Drugi raz strzela z rogu Streit wprost do bramki. Piłkę wybija pięścią w ostatniej chwili Rychlicki. Następnie DOKP nie wykorzystuje dwóch dobrych pozycyj strzałowych. Wysiłki JKS-u, ażeby wyrównać, nie udają się skutkiem słabej gry ataku, mimo zasilania go w piłki przez Melnarowicza II. W drugiej połowie gry przewaga JKS-u. Z dobrego podania Domina strzela Streit w ręce bramkarzowi, a zaraz potem chybia ponownie. I znów z podania Streita strzela Domino Rychlickiemu w ręce. Po trzecim rogu jeszcze jeden fatalnie chybiony strzał Streita. Bramkarz DOKP wykazuje szereg razy swą wysoką klasę. I znowu chybione strzały Streita, za którego sfaulowanie na polu karnym dyktuje sędzia rzut karny, ale Misiak marnuje i tę okazję do wyrównania, a strzał jego chwyta Rychlicki, który w chwilę potem broni świetnie po wolnym bitym przez Streita. Wańczycki strzela trzecią bramkę dla DOKP w 28. minucie, za chwilę jednak Streit zdobywa pierwszy punkt z przeboju dla JKS-u, wykorzystując dobre podanie Bilika. Będąc o dwa kroki od bramkarza, strzela mu Streit ponownie w ręce. Wreszcie karny zamieniony przez Streita w drugą bramkę. Wyrównanie wisi na włosku, gdyż JKS napiera ostro, ale w ostatnich minutach pada czwarta bramka dla DOKP ze samobójczego strzału rezerwowego Kycia i mecz kończy się sukcesem DOKP 4:2. Kornerów 4:2 na korzyść JKS-u. Sędziował bardzo dobrze ob. Gałusza. Trybuna Robotnicza ![]()
![]() Rozegrane tu zawody
piłkarskie między wicemistrzem okręgu rzeszowskiego Resovią a mistrzem
okręgu przemyskiego JKS-em zakończyły się wynikiem remisowym 3:3 (1:3).
Resovia wystąpiła w składzie: Gwizdek; Pieniążek, Kuźniar; Zwoliński,
Mikusiński, Bąk; Zdobylak, Jurkiewicz, Pasek, Kalemba, Melko. JKS grał
z pięcioma rezerwami, w tym z dwoma juniorami Bekieszem i Brygiderem
oraz bez reprezentacyjnego bramkarza Bartoszka, ciężko kontuzjowanego w
wypadku motocyklowym. Najlepsi w Resovii bramkarz i środkowy pomocnik
Mikusiński. Z JKS-u Bekiesz, Brygider, Kotlarz, obrona i Streit,
który jednak nie wykazał prawie żadnej dyspozycji
strzałowej, podobnie jak reszta ataku Olejowski, Misiak i Bilik.
Kilkanaście strzałów z doskonałych pozycyj poszło w aut.Bramki dla Resovii padły w pierwszej połowie, w tym jedna ze strzału środkowego pomocnika Mikusińskiego, a jedna z karnego. Dla JKS-u strzelił dwie bramki Streit (jedna z karnego), a jedną Bekiesz. Sędzia Konieczny przeoczył cztery karne dla JKS-u i popełnił mimo bezstronności szereg omyłek, wywołując głośne protesty. Niezadowolenie i głośne protesty zawodników Resovii były nieco przesadne. Rogów 8:2 dla JKS-u. Start (13.08.1947) ![]()
* Team Jarosław złożony z zawodników Rzem.KS Jarosław, Ruchu Jarosław i Czuwaju Jarosław ![]() Godna uznania
inicjatywa piłkarzy Jarosławia - urządzenia zawodów na rzecz
odbudowy Stolicy - przysporzyła szlachetnemu celowi znacznego dochodu,
gdyż publiczność, chcąc ujrzeć swych czołowych zawodników,
zapełniła - mimo deszczu i powszedniego dnia - tłumnie stadion WFiPW.
Zawody organizował Powiatowy Urząd WFiPW.JKS wystąpił do tych zawodów z sześcioma rezerwowymi, bez Turczynowskiego, Wąsacza, Kanikuły, Brygidera i Domina, a w pierwszej połowie bez bramkarza Bartoszka, którego wyjście na boisko w drugiej połowie gry (po okresie przymusowego pauzowania skutkiem doznanej kontuzji) powitała publiczność owacyjnie. Drużyny wystąpiły w następujących składach: JKS: Turczyn (Bartoszek); Melnarowicz II, Cebulak; Kyć, Sztyk (Kotlarz), Idzikowski; Bilik, Streit, Misiak, Bekiesz, Olejowski. Team Rzem. KS - Ruch - HKS Czuwaj: Jabłoński (Rzem. KS), po przerwie Mikułowicz (Ruch); Poczekajło (Rz. KS), Kamiński (Ruch); Żyła (Czuwaj), Michnicki (Ruch), Bartłomowicz (Czuwaj); Wańczycki (Ruch), Kanikuła (Ruch), Dąbrowski (Rz. KS), Drewnik (Rz. KS), Balawender (Rz. KS). Wywołana zawieszeniami zawodników dezorganizacja pierwszej drużyny JKS-u, zmuszonej do gry z sześcioma rezerwowymi, wystąpiła i tym razem w całej pełni. Brak zgrania, strzałów i startu do piłki, zupełnie dorywczo złożona pomoc uniemożliwiały wszelkie akcje. Najlepiej grali: Cebulak, Sztyk, Kotlarz i Streit, reszta zawodników poniżej poziomu A-klasowego. Dyspozycji strzałowej drużyna nie posiada nadal żadnej, skrzydła niemal nie istniały. Team również nie zademonstrował ani jednej zgrabnej akcji, bez zarzutu był jedynie obrońca Rz. KS-u Poczekajło, który rozbijał wszelkie próby ofensywy JKS-u i popisywał się czystymi i dalekimi wykopami. Balawender na lewym skrzydle statystował. Zawody stały pod znakiem sędziowania ob. Rzęsy (vide sprawozdania z meczu JKS - WMKS i Rzem. KS - Polonia), który i tym razem często gwizdał sprzecznie ze stanem faktycznym i nie mógł wyzbyć się przyjmowanych wyciem i gwizdaniem błędów. Całe szczęście, że były to zawody przyjacielskie, w których nie chodziło o cyfrowy wynik i o punkty. Trybuna Robotnicza |