STRONA GŁÓWNA

4 czerwca 2024

JKS wygrał w Kolbuszowej


fot. Dominik Budzowski

Po ciężkim pojedynku czarno-niebiescy wygrali zaległe spotkanie z Sokołem Kolbuszowa Dolna i są już niemal pewni utrzymania w lidze. Bramkę na wagę kompletu punktów zdobył w końcówce meczu Rafał Dusiło. Wkład w sukces mieli także inni, ale szczególnie Maksym Guridow, który w 3. minucie obronił rzut karny egzekwowany przez Adriana Nowaka.

Jeśli ktoś sądził, że grający już tylko o przysłowiową "pietruszkę" kolbuszowianie pozwolą sobie na luźniejsze podejście do meczu, solidnie się zdziwił. Sokół, choć plasuje się na bezpiecznej pozycji w tabeli, nie zamierzał odpuszczać. Podopieczni trenera Marcina Wołowca punktują wiosną słabiej tylko od lidera z Lubaczowa, a na własnym stadionie jeszcze nie przegrali i tę świetną passę zamierzali podtrzymać. Dowodem na to był fakt, że od pierwszej minuty ruszyli do zdecydowanych ataków. W pierwszej połowie totalnie zdominowali gości, przez co jarosławscy obrońcy mieli pełne ręce roboty.

Efektem naporu Sokoła był rzut karny, wywalczony w 3. minucie przez Krystiana Bika, którego przy linii końcowej sfaulował Artem Płoszczynskij. Do "jedenastki" podszedł Adrian Nowak. Czołowy strzelec kolbuszowskiej ekipy, który rok temu próbował swych sił w ekipie z Jarosławia, uderzył przy słupku, jednak znakomitą interwencją popisał się Maksym Guridow. Pochodzący z Doniecka golkiper obronił już szósty(!) rzut karny w sezonie.



Niewykorzystana szansa nie zdeprymowała gospodarzy, którzy sprawiali wrażenie, jakby walczyli o życie. JKS miał z kolei olbrzymie problemy z dłuższym utrzymaniem się przy piłce, o doprowadzeniu do zagrożenia pod bramką Michała Lewandowskiego nie wspominając. Gdyby miejscowi gracze mieli lepiej ustawione celowniki przy ekwilibrystycznych próbach Marcina Mokrzyckiego i Kacpra Marszalika, pewnie Maksym Guridow miałby znów sporo pracy. Jarosławscy defensorzy w większości sytuacji spisywali się jednak bez zarzutu, wyraźnie wspomagając swojego golkipera. Do siatki, po dośrodkowaniu Michała Mazurka z rzutu wolnego, trafił wprawdzie Kacper Drelich, ale pomógł sobie przy tym ręką, co dostrzegł prowadzący zawody arbiter.

O tym, że zmarnowane sytuacje lubią się w piłce mścić, JKS mógł przypomnieć rywalom w 40. minucie. Po akcji Piotra Pindaka i dośrodkowaniu Rafała Dusiły, w polu karnym Sokoła znalazł się Krzysztof Pietluch, który mimo asysty dwóch obrońców oddał strzał. Piłka o centymetry minęła spojenie słupka z poprzeczką.

W drugiej połowie na boisku pojawił się wracający po kontuzji Sebastian Sobolewski. Etatowy kapitan jarosławian pomógł uspokoić grę w środku pola, ale gospodarze wciąż starali się atakować. W 52. minucie mieli chyba najlepszą w tej części gry sytuację do strzelenia gola. Dalekie podanie trafiło wówczas do Adriana Nowaka, który o mały włos nie wykorzystał nieporozumienia Maksyma Guridowa z Hernanin. W powstałym zamieszaniu strzelał jeszcze Kamil Siembab, ale trafił w asekurującego bramkę Jana Maca.



Z upływem czasu napór kolbuszowian stopniowo słabł, a do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić czekający cierpliwie na swoje szanse goście. Akcje jarosławian napędzał przede wszystkim Piotr Pindak, który w 70. minucie huknął z dystansu, licząc na błąd oślepionego przez słońce Michała Lewandowskiego. Kilka chwil później, po podaniu Pindaka, w dogodnej sytuacji znalazł się Oliwier Pilch, jednak jego strzał golkiper Sokoła czubkami palców sparował poza światło bramki.

Tyle szczęścia gospodarze nie mieli w 83. minucie. Piort Pindak obsłużył wóczas podaniem Rafała Dusiłę, a ten płaskim strzałem zapewnił swojej drużynie prowadzenie. Mający na koncie trzecioligowe występy w lubelskim Motorze i Wólczance napastnik zalicza aktualnie bardzo dobry okres. W dwóch ostatnich spotkaniach trafił do siatki trzykrotnie, a w całym sezonie - dziewięć razy, dzięki czemu wyszedł na czoło drużynowej klasyfikacji strzelców.

JKS, wygrywając z Sokołem, wyprzedził w tabeli Wisłoka Wiśniowa i powiększył przewagę nad strefą spadkową do sześciu punktów. Do utrzymania wystarczy podopiecznym Tomasza Przewoźnika i Szymona Szydełki już tylko punkt albo potknięcie Stali II Rzeszów, która w niedzielę zmierzy się z liderem. Przeszkodą w finalizacji głównego celu - pozostania w IV lidze, nie powinna więc być nawet kolejna absencja Sebastiana Sobolewskiego, który w dość głupi sposób zarobił dwunastą w sezonie żółtą kartkę i będzie musiał pauzować już do końca rozgrywek.



4 czerwca 2024 (wtorek) 1800

SOKÓŁ 0-1 JKS
0-1 Dusiło 83'



Sokół:
Michał Lewandowski
Kacper Wątróbski
Wołodymir Chorolskij
Kacper Drelich
Krystian Bik (85' Hubert Garboś)
Kacper Misiak
Kacper Marszalik
Michał Mazurek
Marcin Mokrzycki
Kamil Siembab (78' Damian Bożek)
Adrian Nowak (69' Igor Kilian)

JKS:
Maksym Guridow
Maksymilian Szakiel
Jan Mac
Hernani
Artem Płoszczynskij
Mateusz Dubaj (46' Sebastian Sobolewski )
Jakub Chrupcała
Piotr Pindak
Oliwier Pilch
Rafał Dusiło (85' Aleks Kopcio )
Krzysztof Pietluch

Sędziowali:
Michał Grabowski (Jarosław)
Damian Kublas
Maciej Szymczycha

Widzów:
200



 

 






© czarno-niebiescy.pl