STRONA GŁÓWNA

23 marca 2024

JKS nagrodzony za walkę do końca


fot. Dominik Budzowski

JKS doczekał się pierwszego wiosennego zwycięstwa. Na IzoArenie w Boguchwale jarosławianie grali do samego końca i przysłowiowym rzutem na taśmę zapewnili sobie komplet punktów. Decydującą bramkę zdobył Alan Nowogrodzki.

Dwie porażki po dwóch słabych występach. Na dodatek wymuszona żółtymi kartkami absencja dwóch czołowych piłkarzy: Maksyma Guridowa oraz Grzegorza Barana. Naprzeciw zespół, który rozpoczął rundę wiosenną w bardzo dobrym stylu, odnosząc pewne zwycięstwo nad solidnym beniaminkiem z Kamienia (3-0) oraz remisując na wyjeździe z aspirującą do awansu Pogonią-Sokołem Lubaczów (0-0). W takich okolicznościach przystępowali do meczu w Boguchwale jarosławscy piłkarze. Wszelkie obawy dotyczące ich występu okazały się na wyrost. Czarno-niebiescy wreszcie zagrali i na miarę oczekiwań kibiców, którzy tradycyjnie wspierali ich z trybun, i swoich własnych umiejętności. Finalnie po raz pierwszy w tym roku dopisali do swojego dorobku trzy punkty.

JKS rozpoczął mecz w mocno przemeblowanym zestawieniu w porównaniu do poprzednich spotkań. A zmiany te nie wynikały jedynie z przymusowej pauzy za kartki. Oprócz Mateusza Szczepańskiego, który stanął między słupkami, debiutując jednocześnie na ligowych boiskach, a także Sebastiana Sobolewskiego, który pojawił się po raz pierwszy w tym roku od początku meczu, zastępując grającego trenera Grzegorza Barana, szansę występu w wyjściowym składzie otrzymali: Paweł Bartnik, Maksymilian Szakiel, Adrian Brodowicz oraz wracający po pauzie za kartki Oliwier Pilch.



Zmiany - nie tylko te personalne, ale także taktyczne - okazały się trafne, choć pierwsze fragmenty pojedynku jeszcze tego nie potwierdzały. Izolator rozpoczął spotkanie bardzo udanie, narzucając swoje warunki gry i stwarzając trzy groźne sytuacje bramkowe. Na szczęście dla gości, wykorzystał tylko jedną. W 10. minucie z rzutu rożnego dośrodkował Lucjan Frydrych, a przy bliższym słupku główkowy pojedynek wygrał Aleksander Gajdek. Dla kapitana "Izolacji" było to już czwarte trafienie w meczach przeciwko naszej drużynie.

Niewiele do powiedzenia miał w tej sytuacji strzegący jarosławskiej bramki Mateusz Szczepański. W interwencjach młodego golkipera kilka razy było widać debiutancką nerwowość, ale to dzięki niemu JKS nie przegrał tego meczu już w pierwszym kwadransie. W 5. minucie wygrał on na przedpolu pojedynek z wbiegającym w pole karne Przemysławem Rembiszem, a tuż przed feralną stratą gola popisał się refleksem po strzale Macieja Wilka.



Gospodarze tym obiecującym początkiem zdawali się potwierdzać rolę faworyta, ale wraz z upływem czasu coraz pewniej na murawie zaczęli sobie poczynać goście. Pierwszy, a zarazem bardzo mocny, sygnał ostrzegawczy wysłali w 37. minucie, gdy bramkarza Izolatora, Kamila Dybskiego, soczystym strzałem zatrudnił Piotr Pindak. Z dobitką popędził jeszcze Jakub Chrupcała, jednak jego próba okazała się zbyt lekka. Chwilę później, po podaniu Adriana Brodowicza, w dogodnej sytuacji znalazł się Krzysztof Pietluch, ale posłał piłkę ponad bramką.

Gdy wydawało się, że miejscowi dowiozą skromne prowadzenie do przerwy, rzut wolny przed polem karnym wykonywał Piotr Pindak. Wyróżniający się w naszym zespole wychowanek Santosu Piwoda uderzył kapitalnie z 19 metrów, umieszczając futbolówkę w siatce i doprowadzając do wyrównania.

Drugą połowę znów niby lepiej rozpoczęli gospodarze, ale nie był to tak zdecydowany napór, jak w pierwszej odsłonie. Mateusz Szczepański musiał się napocić jedynie po uderzeniu Marcina Krajewskiego, które sparował na rzut rożny. Tymczasem w 65. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Paweł Bartnik. Doświadczony, 33-letni obrońca, który poprzednie dwa mecze spędził na ławce rezerwowych, uderzył na tyle precyzyjnie, że JKS po raz pierwszy tego dnia wyszedł na prowadzenie.



Jarosławianie zwietrzyli swoją szansę i mieli okazję, by w krótkim odstępie czasu dobić rywala. Niestety, pojedynek z Kamilem Dybskim przegrał Adrian Brodowicz, zaś golkiper Izolatora obronił jeszcze strzał Krzysztofa Pietlucha. Mimo niekorzystnego obrotu spraw, gospodarze nie złożyli broni i w 76. minucie doprowadzili do remisu. Wszystko to za sprawą Konrada Kowala, który na wysokości pola karnego przełożył sobie piłkę na lewą nogę, a następnie przymierzył idealnie w górny róg bramki, nie dając jarosławskiemu bramkarzowi żadnych szans.

Od 84. minuty Izolator musiał radzić sobie w osłabieniu, bowiem drugą żółtą kartkę "zarobił" Eryk Ciemierkiewicz. Grając w dziesiątkę, miejscowi mieli w głowach chyba przede wszystkim dowiezienie remisu do ostatniego gwizdka.

Inne plany mieli jednak goście. W czwartej doliczonej minucie przeprowadzili akcję, która przyniosła im pełny triumf. Strzał Rafała Dusiły obronił wprawdzie Kamil Dybski, ale dobitka Alana Nowogrodzkiego wylądowała pod poprzeczką. Dla młodego napastnika JKS-u było to dopiero drugie trafienie w seniorskiej karierze. Poprzednie zaliczył on w ubiegłym sezonie w meczu z... Izolatorem.



23 marca 2024 (sobota) 1100

Izolator Boguchwała 2-3 JKS Jarosław
Gajdek 10' 1-0
1-1 Pindak 45+4'
1-2 Bartnik 65'
Kowal 76' 2-2
2-3 Nowogrodzki 90+4'

Izolator:
Kamil Dybski
Aleksander Gajdek (46' Adam Matuszczak)
Mateusz Lusiusz
Krystian Wilk
Konrad Kowal
Maciej Wilk
Eryk Ciemierkiewicz 84'
Przemysław Rembisz (61' Bartłomiej Kontrabecki)
Rafał Walas (75' Mateusz Olejarka)
Lucjan Frydrych
Marcin Krajewski

JKS:
Mateusz Szczepański
Paweł Bartnik
Maksymilian Szakiel
Artem Płoszczynskij (31' Jan Mac)
Aleks Kopcio (61' Sylwester Magdziak)
Sebastian Sobolewski
Jakub Chrupcała
Oliwier Pilch (68' Rafał Dusiło)
Adrian Brodowicz (77' Alan Nowogrodzki)
Piotr Pindak
Krzysztof Pietluch (82' Radosław Roga)

Sędziowali:
Mateusz Warzocha (Rzeszów)
Konrad Kukowski
Mateusz Pokrywka

Widzów:
200



 

 






© czarno-niebiescy.pl